Jestem okropna!!!
Przepraszam, że tak rzadko dodaje te scenariusze.
Po prostu ciągle ta szkoła, uczucia itp.
Na nic prawie nie mam czasu.
Ale myślę, że to się zmieni.
Jeszcze raz przepraszam, spróbuję się poprawić.
Żebyście się już nie męczyli czytaniem o moich "problemach" oto scenariusz nr. 14 ;)
N. - Amber, nic tu nie ma.
A. - Jak to nie?!
<Amber podchodzi bliżej drzewa>
A. - Widzisz? <dotyka korę>
N. - Nic nie widzę
A. - Niemożliwe <naciska pokazane miejsce> AAAAAAA...!!!
<pod Amber otwiera się jakaś klapa>
N.- Amber!
Si. (oprócz Fabiana) - <przybiega>
E. - Nino. Co się stało??
Al. - Gdzie moja księżniczka?
N. - Najpierw... a potem... i teraz...
P. - Uspokój się i opowiadaj.
N. - Amber wpadła do ziemi.
Al. - Co?! Jak to możliwe?
N. - Musimy ją znaleźć. <zaczyna płakać>
E. - Przestań. Płacz w niczym nie pomoże. <przytula Ninę>
F. - A co tu się dzieje?
N. - <odrywa się od Eddiego i patrzy na Fabiana>
F. - <widzi zapłakaną Ninę> Co się stało?? Chodź do mnie.
N. - <podchodzi do swojego chłopaka>
F. - Opowiedz co widziałaś.
N. - <mówi co widziała i znów zaczyna płakać>
F. - Ciiii... Spokojnie, wszystko się rozwiąże <całuje ją w czoło>
N . - Masz rację.
Al. - Amber! Ukochana, gdzie ty jesteś??!
P. - Alfie, uspokój się!
N. - Patricio, zrozum go. Co byś zrobiła gdyby Eddie..
P. - Sorka. Ale histerią nie pomożemy.
E. - Dobra. Ja mówię co robić.
F. - Czemu ty?!
E. - Bo tak.
F. - Nie będziesz mi rozkazywał, a po za tym Mick się wykrwawia.
N. - O nie. Zapomniałam o nim... Eddie, mów co mamy robić.
F. - Skąd ja wiedziałem, że tak będzie.
E. - Dzięki Nino <uśmiecha się do niej a ta odwzajemnia uśmiech>
P. - <patrzy z lekką wściekłością>
E. - Robimy tak: Fabian, ty weź Micka do domu a tam już inni się nim zajmą.
F. - Gdyby nie to, że Mick jest w stanie krytycznym to bym cię olał <idzie do Micka>
E. - O co mu chodzi?
N. - Nie mam pojęcia.
Al. - <z żartem w głosie> Zazdrosny.
N. - Wątpię, a jeśli nawet to o kogo?
P. - Może o ciebie i Eddiego?! <idzie pomóc Fabianowi>
E. - Ona też? No pięknie.
Al. - Może najpierw znajdziemy Amber, a potem zajmiecie się innymi problemami?
N. - Masz rację.
E. - Nino. Powiedz gdzie zniknęła Amber.
N. - <podchodzi do tego miejsca> Tutaj.
E. - A co później było?
N. - Nie pamiętam, przykro mi.
Al. - Proszę cię. Przypomnij sobie.
N. - Nie potrafię! <odchodzi od drzewa>
Al. - Muszę coś zrobić. Tam siedzi moja księżniczka... Co to jest? <pokazuje na miejsce w którym stała Nina>
E. - Nic tu nie ma. Przestań sobie robić żarty.
N. - Czekaj. Amber też coś widziała.
E. - Alfie. Co tam jest?
Al. - Nie wiem jak to określić. Świeci a na środku jest jakby.. gwiazda... różowa.
N. - To już wiem co przyciągnęło Amber.
E. - Dlaczego my tego nie widzimy?
Al. - Piękna jest ta gwiazda <podchodzi do miejsca, w którym coś widzi>
N. - Alfie! Nie dotykaj jej!
Al. - Ale to... <naciska gwiazdę>
<klapa wciąga Alfiego>
N. i E. - Alfie!!!
P. - <przybiega> Co się dzieje?!
N. - Alfie.. on..
E. - Wpadł.
P. - Co???
N. - Nie wiem jak to określić.
E. - Stało się to tak nagle.
N. - Poleciał jak Amber.
E. - Zaraz... Gdzie jest Fabian?
P. - Poszedł z Mickiem bo inaczej by się wykrwawił. Zapomnieliście?
N. - Puściłaś go samego? Chcesz aby coś mu się stało?!
P. - Ty byłaś zajęta. Eddie także.
N. - Przestań! Nie musisz być zazdrosna! Fabian też nie.
P. - Powiedz to jemu. Nigdy nie widziałam go w takim humorze!
E. - Ej. Ciszej. Zapomnieliście gdzie jesteśmy?
R. - O! To już wiem dlaczego nie mam więźnia. <patrzy na nich z chytrym uśmieszkiem>
Koniec.. Następny... W poniedziałek? Nie jestem pewna ;P
Jeśli ktoś chce zostać współtwórcą tego bloga to piszcie na ola.sadowska@onet.eu
Sama nie dam sobie rady.
Ola
piątek, 11 stycznia 2013
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Wesołych!
Wesołych Świąt!!! Dużo zdrowia, szczęścia, radości, miłości, wiele prezentów i czego tylko sobie zażyczycie ;*
Dodałabym Świąteczny scenariusz (nie tylko na tego bloga) ale nie wziełam zeszytu ze scenariuszami do Szkocji :(
Ale obiecuje, że gdy tylko wrócę dodam.
Jeszcze raz.
WESOŁYCH ŚWIĄT!! :*
Ola
środa, 5 grudnia 2012
13 scenariusz / 3 sezon byy Ola
BARDZO PRZEPRASZAM, ŻE NIE DODAŁAM WCZORAJ.
Brat musiał mi "zabrać" komputer ;/
<w drodze do kryjówki Rufusa>
Am. - Jesteście pewni, że to ta droga? Przez wakacje trochę się zmieniło.
E.- Tak. Pamiętam to otoczenie. Jak was śledziłem przyglądałem się temu miejscu dość dokładnie.
F. - Nie przypominaj.
Am. - Domek się wtedy zepsuł <patrzy ostro na Alfiego>
Al. - Przepraszam. Skąd mogłem wiedzieć, że drzwi rozwalą domek?!
N. - Ciszej. Jesteśmy prawie na miejscu.
P. - Pójdę zobaczyć czy Rufus jest w środku.
E. - Ja pójdę.
P. - Eddie. Ja idę i koniec. Co jak co ale znam Rufusa trochę dłużej niż ty.
E. - Dobra. Ale jak coś to krzycz.
P. - Ok
<Patricia skrada się do stodoły>
E. - Aby jej się nic nie stało.
Al. - A ty od kiedy taki opiekuńczy?
E. - Odkąd mi na niej zależy.
Am. - Ooooo... Jakie to...
<słyszą krzyk>
E. - Patricia!Musimy tam iść.
N. - Ale jeśli Rufus nas zobaczy to może się śle skończyć.
F. - Powinniśmy być ostrożni.
E. - Ol. Ale ja idę pierwszy.
<Sibuna idzie za krzykiem>
<na miejscu>
F. - Mick!
P. - Znalazłam go! Wygląda okropnie.
<wszyscy widzą nieprzytomnego, całego we krwi, z głębokimi nacięciami na kletce piersiowej Mick'a>
F. - Ratujmy go. Zaraz się wykrwawi!
N. - Dobra. Eddie. Weź go. Fabian, Alfie, pomóżcie mu. Ja i dziewczyny pójdziemy przodem patrzeć czy Rufus idzie.
W. - Ok.
<Sibuna wypełnia swoje zadania>
Am. - Ciekawe gdzie on jest.
N. - Kto?
Am. - No Rufus.
P. - Rzadko to mówię, ale masz rację. Nigdy nam nie szło tak łatwo.
F. - To jest bardzo dziwne>
<wszyscy idą jeszcze przez jakiś czas>
E. - Czekajcie. Muszę odpocząć.
N. - Ok. Postuj. Ale max. 5 min.
E. - Dzięki <uśmiecha się>
<Amber idzie między drzewa>
N.. - Amber gdzie ty idziesz? <idzie za nią>
<po króciutkiej chwili>
Am. - Co to jest?
N. - O czym ty mówisz?
Am. - Otym <pokazuje na jedno z drzew>
N. - Nic tu nie ma. Wracajmy.
Am. - Ale to jest takie piękne.
N. - Amber, o co ci chodzi??
Brat musiał mi "zabrać" komputer ;/
<w drodze do kryjówki Rufusa>
Am. - Jesteście pewni, że to ta droga? Przez wakacje trochę się zmieniło.
E.- Tak. Pamiętam to otoczenie. Jak was śledziłem przyglądałem się temu miejscu dość dokładnie.
F. - Nie przypominaj.
Am. - Domek się wtedy zepsuł <patrzy ostro na Alfiego>
Al. - Przepraszam. Skąd mogłem wiedzieć, że drzwi rozwalą domek?!
N. - Ciszej. Jesteśmy prawie na miejscu.
P. - Pójdę zobaczyć czy Rufus jest w środku.
E. - Ja pójdę.
P. - Eddie. Ja idę i koniec. Co jak co ale znam Rufusa trochę dłużej niż ty.
E. - Dobra. Ale jak coś to krzycz.
P. - Ok
<Patricia skrada się do stodoły>
E. - Aby jej się nic nie stało.
Al. - A ty od kiedy taki opiekuńczy?
E. - Odkąd mi na niej zależy.
Am. - Ooooo... Jakie to...
<słyszą krzyk>
E. - Patricia!Musimy tam iść.
N. - Ale jeśli Rufus nas zobaczy to może się śle skończyć.
F. - Powinniśmy być ostrożni.
E. - Ol. Ale ja idę pierwszy.
<Sibuna idzie za krzykiem>
<na miejscu>
F. - Mick!
P. - Znalazłam go! Wygląda okropnie.
<wszyscy widzą nieprzytomnego, całego we krwi, z głębokimi nacięciami na kletce piersiowej Mick'a>
F. - Ratujmy go. Zaraz się wykrwawi!
N. - Dobra. Eddie. Weź go. Fabian, Alfie, pomóżcie mu. Ja i dziewczyny pójdziemy przodem patrzeć czy Rufus idzie.
W. - Ok.
<Sibuna wypełnia swoje zadania>
Am. - Ciekawe gdzie on jest.
N. - Kto?
Am. - No Rufus.
P. - Rzadko to mówię, ale masz rację. Nigdy nam nie szło tak łatwo.
F. - To jest bardzo dziwne>
<wszyscy idą jeszcze przez jakiś czas>
E. - Czekajcie. Muszę odpocząć.
N. - Ok. Postuj. Ale max. 5 min.
E. - Dzięki <uśmiecha się>
<Amber idzie między drzewa>
N.. - Amber gdzie ty idziesz? <idzie za nią>
<po króciutkiej chwili>
Am. - Co to jest?
N. - O czym ty mówisz?
Am. - Otym <pokazuje na jedno z drzew>
N. - Nic tu nie ma. Wracajmy.
Am. - Ale to jest takie piękne.
N. - Amber, o co ci chodzi??
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Niestety
Cześć.
Pewnie zastanawiacie się o co chodzi z tytułem.
Już wyjaśniam.
Niestety muszę wywalić Pati z tego bloga.
Od sierpnia nic nie dodaje.
Szkoda, że muszę to robić bo ją naprawdę polubiłam.
Ola ;D
P.S. Scenariusz będzie jutro. W sobotę i niedziele nie miałam czasu nic dodać. Teraz NA PEWNO będzie... Natalia (radocha ^^), jeśli to czytasz to wiedz, że jutro dodam też na twojego bloga :)
Pewnie zastanawiacie się o co chodzi z tytułem.
Już wyjaśniam.
Niestety muszę wywalić Pati z tego bloga.
Od sierpnia nic nie dodaje.
Szkoda, że muszę to robić bo ją naprawdę polubiłam.
Ola ;D
P.S. Scenariusz będzie jutro. W sobotę i niedziele nie miałam czasu nic dodać. Teraz NA PEWNO będzie... Natalia (radocha ^^), jeśli to czytasz to wiedz, że jutro dodam też na twojego bloga :)
piątek, 30 listopada 2012
Wracam do życia!
Hej! ;D
Jeju, nawet nie wiecie ile we mnie energii!
A to dlatego, że... MAM INTERNET!
Nawet nie wiecie, jakie trudne było życie przez ponad tydzień bez internetu, tym bardziej, że płatny w telefonie się skończył! Grrrr...
No dobra, nie zanudzam (wiem jaka nudna jestem ;D)
Scenariusz pojawi się jutro ;*
Papa (muszę nadrobić seriale ;P)
Ola ;D
Jeju, nawet nie wiecie ile we mnie energii!
A to dlatego, że... MAM INTERNET!
Nawet nie wiecie, jakie trudne było życie przez ponad tydzień bez internetu, tym bardziej, że płatny w telefonie się skończył! Grrrr...
No dobra, nie zanudzam (wiem jaka nudna jestem ;D)
Scenariusz pojawi się jutro ;*
Papa (muszę nadrobić seriale ;P)
Ola ;D
wtorek, 13 listopada 2012
Hej
Cześć.
Chcę was poinformować, że założyłam nowego bloga xD.
http://recenzjebyola.blogspot.com/
Jak sama nazwa wskazuję, będę recenzować blogi.
Zapraszam ;*
P.s. Scenariusz pojawi się jutro ;D
Ola
Chcę was poinformować, że założyłam nowego bloga xD.
http://recenzjebyola.blogspot.com/
Jak sama nazwa wskazuję, będę recenzować blogi.
Zapraszam ;*
P.s. Scenariusz pojawi się jutro ;D
Ola
sobota, 27 października 2012
12 scenariusz / 3 sezon byy Ola
Hej.
Przepraszam, przeprasza, przepraszam, że wczoraj nie dodałam tego scenariusza.
Przez cały dzień leżałam w łóżku chora.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Oto scenariusz:
<na obiedzie>
T. - Chcę wam coś oznajmić.
W. - <przestają jeść i patrzą wyczekująco na Trudy>
T. - Możliwe, że Mick przyjedzie za kilka dni.
M. - Co?! Czemu mi tego nie powiedział?
T. - Oh, Maro, nie martw się, ja sama dowiedziałam się dopiero dziś rano, gdy poszliście do szkoły.
F. - A kto ci powiedział, że będzie za kilka dni.
T. - Jego ojciec. Miał dziwny głos, był pewnie przeziębiony.
N. - Powiedział coś jeszcze?
T. - Hmmmm... A tak, że to zależy od niektórych z was czy przyjedzie czy już nigdy nas nie odwiedzi.
Si. - <patrzy na siebie znacząco>
M. - Co to znaczy?
T. - Nie mam pojęcia. Nie chciał mi powiedzieć... Dobra, koniec tych ogłoszeń.
W. - <biorą sztućce do rąk i kontynuują jedzenie>
<po obiedzie>
<salon>
N. - <szepcze na ucho do Amber> Spotkanie Sibuny. Za pół godziny przy wypalonym drzewie. Przekaż innym.
Am. - Ok
<spotkanie Sibuny>
F. - Musimy coś zrobić! To mój przyjaciel!
N. - Nasz także, ale zachowuj się spokojnie. <podchodzi do Fabiana i patrzy mu w oczy> Uratujemy go. Przecież Trudy powiedziała, że będzie dopiero za kilka dni, więc mamy czas.
F. - <uspokaja się po słowach Niny> Masz rację <całuje ją w czoło>
Al. - Fuuuuu...!
Am. - Alfie! Przecież to jest TAAAAAAKIE słodkie. Czemu ty nie jesteś taki romantyczny?!
P. - Czy mi się wydaje czy ty właśnie powiedziałaś, że Fabian jest słodki i romantyczny?
Am. - Nie... na prawdę? Fu, fu, fu, fu. Ochyda!
W. - <śmiech>
N. - Dobra, skończmy już ten temat. Musimy pomyśleć o zrobimy z Mick'iem i Rufusem.
P. - Biedna Mara. Dobrze, że nie wie co się na prawdę dzieje.
E. - Biedny Jerome. Nie przepadam za nim, ale nie chciałbym aby twój byłu nagle przyjechał <patrzy na Patricię>
P. - Nie martw się. Tylko ciebie kocham.
Al. - Nie chcę wam przeszkadzać, ale mieliśmy opracować plan jak uratować Mick'ego
P. i E. - Sorki.
N. - Najpierw musimy sprawdzić czy Rufus trzyma go tam gdzie ostatnio trzymał Jeroma i Eddiego.
F. - Znając jego intelekt na pewno tam się teraz znajduje.
N. - Do kolacji jest jeszcze dóżo czasu. Idziemy teraz?
W. - Idziemy.
Przepraszam, przeprasza, przepraszam, że wczoraj nie dodałam tego scenariusza.
Przez cały dzień leżałam w łóżku chora.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Oto scenariusz:
<na obiedzie>
T. - Chcę wam coś oznajmić.
W. - <przestają jeść i patrzą wyczekująco na Trudy>
T. - Możliwe, że Mick przyjedzie za kilka dni.
M. - Co?! Czemu mi tego nie powiedział?
T. - Oh, Maro, nie martw się, ja sama dowiedziałam się dopiero dziś rano, gdy poszliście do szkoły.
F. - A kto ci powiedział, że będzie za kilka dni.
T. - Jego ojciec. Miał dziwny głos, był pewnie przeziębiony.
N. - Powiedział coś jeszcze?
T. - Hmmmm... A tak, że to zależy od niektórych z was czy przyjedzie czy już nigdy nas nie odwiedzi.
Si. - <patrzy na siebie znacząco>
M. - Co to znaczy?
T. - Nie mam pojęcia. Nie chciał mi powiedzieć... Dobra, koniec tych ogłoszeń.
W. - <biorą sztućce do rąk i kontynuują jedzenie>
<po obiedzie>
<salon>
N. - <szepcze na ucho do Amber> Spotkanie Sibuny. Za pół godziny przy wypalonym drzewie. Przekaż innym.
Am. - Ok
<spotkanie Sibuny>
F. - Musimy coś zrobić! To mój przyjaciel!
N. - Nasz także, ale zachowuj się spokojnie. <podchodzi do Fabiana i patrzy mu w oczy> Uratujemy go. Przecież Trudy powiedziała, że będzie dopiero za kilka dni, więc mamy czas.
F. - <uspokaja się po słowach Niny> Masz rację <całuje ją w czoło>
Al. - Fuuuuu...!
Am. - Alfie! Przecież to jest TAAAAAAKIE słodkie. Czemu ty nie jesteś taki romantyczny?!
P. - Czy mi się wydaje czy ty właśnie powiedziałaś, że Fabian jest słodki i romantyczny?
Am. - Nie... na prawdę? Fu, fu, fu, fu. Ochyda!
W. - <śmiech>
N. - Dobra, skończmy już ten temat. Musimy pomyśleć o zrobimy z Mick'iem i Rufusem.
P. - Biedna Mara. Dobrze, że nie wie co się na prawdę dzieje.
E. - Biedny Jerome. Nie przepadam za nim, ale nie chciałbym aby twój byłu nagle przyjechał <patrzy na Patricię>
P. - Nie martw się. Tylko ciebie kocham.
Al. - Nie chcę wam przeszkadzać, ale mieliśmy opracować plan jak uratować Mick'ego
P. i E. - Sorki.
N. - Najpierw musimy sprawdzić czy Rufus trzyma go tam gdzie ostatnio trzymał Jeroma i Eddiego.
F. - Znając jego intelekt na pewno tam się teraz znajduje.
N. - Do kolacji jest jeszcze dóżo czasu. Idziemy teraz?
W. - Idziemy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)